top of page

Szybowce wróciły nad Góry Suche. Lotnicze widowisko w Mieroszowie–Nowym Siodle

1 godzinę temu
11 minut(y) czytania

Tekst: Monika Siatkowska

Zdjęcia: Tomasz Tracewski


Po wielu latach nad Mieroszowem ponownie pojawiły się szybowce. W pierwszy weekend października 2026 roku dawne szybowisko w Nowym Siodle stało się miejscem spotkania kilku pokoleń lotników, mieszkańców regionu i pasjonatów latania. Były historyczne konstrukcje, współczesne szybowce, niezwykli goście i start z lin gumowych, jakiego nie oglądano tutaj od około 70 lat. Ale za tym wydarzeniem kryje się znacznie więcej niż sentymentalny powrót do przeszłości. To historia miejsca, które wciąż ma ogromny potencjał.




Góry, które od pokoleń przyciągają lotników


Na początku października nad Górami Suchymi znów można było zobaczyć szybowce. Ich charakterystyczne sylwetki na tle górskich grzbietów przywoływały obrazy sprzed dziesięcioleci, kiedy Nowe Siodło było ważnym ośrodkiem szkolenia szybowcowego.

Dla mieszkańców był to niecodzienny widok. Dla starszych pilotów – powrót wspomnień. Dla młodszych – okazja do poznania miejsca, o którym dotąd słyszeli przede wszystkim z opowieści. Dla nas, organizatorów, że historia szybownictwa w Mieroszowie nie musi pozostać wyłącznie historią.


W dniach 3–4 października 2026 roku odbyło się Spotkanie Sympatyków Szybowiska Mieroszów–Nowe Siodło pod hasłem „Powrót do tradycji szybowcowych Mieroszowa - Nowego Siodła”. Wydarzenie wpisało się w obchody 700-lecia miasta, przypominając o rozdziale jego dziejów, który choć niezwykle interesujący, pozostaje dziś stosunkowo mało znany.

Nieprzypadkowo właśnie tutaj, na południowych stokach Gór Suchych, przed laty powstało szybowisko.

Rejon Mieroszowa ma wyjątkowe położenie. Ukształtowanie otaczających go pasm górskich sprzyja powstawaniu warunków wykorzystywanych w lotach bezsilnikowych. Piloci mogą korzystać z termiki, noszeń żaglowych, a przy odpowiednich warunkach meteorologicznych również z fali górskiej.

Układ górskich grzbietów stwarza możliwości wykonywania długich lotów żaglowych, także z wykorzystaniem pasm po czeskiej stronie granicy. Zjawiska falowe w tej części Sudetów były już wykorzystywane przez szybowników wykonujących loty między innymi z czeskich Mikulovic.

Dla osoby obserwującej Góry Suche z ziemi jest to przede wszystkim piękny krajobraz. Dla szybownika, lotniarza czy paralotniarza – przestrzeń pełna możliwości, w której kierunek wiatru, nasłonecznienie stoków i ukształtowanie terenu decydują o przebiegu lotu.

Właśnie ten potencjał sprawił, że lotnicy zainteresowali się Nowym Siodłem już niemal sto lat temu.


Od przedwojennego Friedlandu do polskiej szkoły szybowcowej


Historia szybowiska rozpoczyna się jeszcze przed II wojną światową, kiedy dzisiejszy Mieroszów nosił nazwę Friedland. W rejonie obecnego Nowego Siodła funkcjonowała wówczas niemiecka szkoła szybowcowa, wykorzystująca naturalne warunki Gór Suchych do szkolenia pilotów.




Po wojnie rozpoczął się nowy, polski rozdział tej historii. W 1946 roku powstał Aeroklub Wałbrzyski, a jednym z głównych miejsc jego działalności stała się ówczesna Nowa Wieś, czyli dzisiejsze Nowe Siodło.


Skala działalności była imponująca jak na trudne powojenne warunki. „Słowo Polskie” informowało, że Aeroklub Wałbrzyski przeprowadził pięć kursów teoretycznych dla 177 osób, a w Nowej Wsi wyszkolono 67 pilotów szybowcowych. Sam Aeroklub liczył około 200 członków i kandydatów.

Jeszcze więcej szczegółów przynoszą „Skrzydła i Motor”. Z relacji z 1947 roku wynika, że 1 lipca w Nowej Wsi, obok ośrodka ćwiczebnego, rozpoczął działalność Ośrodek Szkoleniowy Szybownictwa pod kierownictwem instruktora Krebsa.

Do kategorii A szkoliło się tam 20 uczniów Oddziału Lotnictwa Cywilnego z Wrocławia oraz 15 uczniów z Aeroklubu Radomskiego.

Ośrodek szkolny dysponował dwoma szybowcami SG-38, natomiast ośrodek ćwiczebny Aeroklubu miał trzy SG-38 i dwa Grunau Baby. Oba korzystały ze wspólnego szybowiska na południowym stoku oraz z hangarów w Nowej Wsi.

Zaplecze było znacznie bardziej rozbudowane, niż mogłoby się dziś wydawać. Aeroklub posiadał własny warsztat, budynek mieszkalny i wyposażenie pomocnicze, a ośrodek szkolny dodatkowo drugi dom w parku, garaże, oficyny oraz kilkuhektarowe gospodarstwo rolne.


Nie było to więc prowizoryczne miejsce okazjonalnych startów, lecz dobrze zorganizowany ośrodek szkoleniowy i techniczny, w którym prowadzono regularne szkolenie szybowcowe.


Co więcej, plany Aeroklubu wykraczały poza samo szybownictwo. Z jego inicjatywy Dyrekcja Planowania Przestrzennego we Wrocławiu podjęła działania zmierzające do zabezpieczenia terenu pod przyszłe lotnisko motorowe w rejonie Wałbrzycha.


To pokazuje, że już w pierwszych latach po wojnie myślano o rozwoju lotnictwa

w regionie znacznie szerzej – nie tylko jako o szkoleniu szybowcowym, ale jako o trwałym elemencie infrastruktury i życia lotniczego Ziemi Wałbrzyskiej.



Z powojennym środowiskiem lotniczym regionu związani byli ludzie, którzy później zapisali się w historii polskiego szybownictwa. Wśród nich byli Tadeusz Popiel – pilot, instruktor i organizator szkolenia – oraz Jerzy Popiel, późniejszy medalista mistrzostw świata i wielokrotny mistrz Polski. Z regionem związany był również pilot i instruktor Zenon Skolski.

Z Nową Wsią związany był także Józef Borzęcki, pilot i konstruktor, późniejszy twórca własnych motoszybowców, który wspomnienia ze swojego szkolenia opisał w książce „Na własnych skrzydłach”.



Osobny, ale ważny wątek lotniczej historii Mieroszowa tworzy Leszek Owsiany, który po wojnie osiadł tu wraz z rodziną. Był pilotem Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Podczas II wojny światowej uczestniczył w lotach bojowych i specjalnych, w tym w misjach nad okupowaną Polskę oraz w działaniach związanych z pomocą dla walczącej Warszawy. Wykonał 69 lotów bojowych, a podczas jednej z misji jego samolot został zestrzelony. Za służbę otrzymał m.in. Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari, trzykrotnie Krzyż Walecznych oraz Medal Lotniczy.


Rozwój ośrodka przerwały realia polityczne początku lat pięćdziesiątych. Zimna wojna i restrykcyjne przepisy dotyczące terenów przygranicznych doprowadziły do likwidacji Aeroklubu Wałbrzyskiego i utraty jego majątku.

Regularne szybownictwo zniknęło z Nowego Siodła na wiele lat. Nie zniknęła jednak pamięć o tym, czym to miejsce było i czym mogłoby stać się ponownie.




Jerzy Siatkowski – „Skrzydła dla Regionu Wałbrzyskiego”


Do osób, które po latach ponownie zwróciły uwagę na lotnicze możliwości Gór Suchych, należał Jerzy Siatkowski – pilot szybowcowy i samolotowy, instruktor, trener sportów lotniczych, modelarz, założyciel i wieloletni prezes Aeroklubu Ziemi Wałbrzyskiej.


Z regionem wałbrzyskim związał się w latach sześćdziesiątych. W kolejnej dekadzie rozpoczął poszukiwania miejsc, w których przed wojną działały szybowiska i szkoły szybowcowe. Jednym z nich był Mieroszów i dzisiejsze Nowe Siodło, gdzie zachowały się ślady dawnej infrastruktury lotniczej.

Interesowała go jednak nie tylko przeszłość. W opracowaniu poświęconym wykorzystaniu górskich terenów województwa wałbrzyskiego dla potrzeb lotnictwa sportowego analizował warunki meteorologiczne, ukształtowanie terenu i możliwości poszczególnych lokalizacji. Nowe Siodło zajmowało w tych analizach szczególne miejsce.


W 1983 roku wraz z grupą inicjatywną utworzył Aeroklub Ziemi Wałbrzyskiej. Działania podejmowane później, między innymi wspólnie z Andrzejem Binkowskim, łączyła idea „Skrzydła dla Regionu Wałbrzyskiego” – wykorzystania naturalnych walorów tej części Sudetów do rozwoju sportów lotniczych. Jerzy Siatkowski był również inicjatorem

i jednym z głównych realizatorów budowy lądowiska w Świebodzicach, które stało się ważnym elementem infrastruktury lotniczej regionu.


Dużą część swojej działalności poświęcał także młodzieży, modelarstwu i popularyzacji lotnictwa. Tworzył programy edukacji lotniczej, organizował wydarzenia modelarskie

i prowadził Muzeum Modelarstwa i Lotnictwa w Miniaturze.


Jego działalność wykraczała poza Dolny Śląsk. Przez trzy kadencje pełnił funkcję sekretarza Zarządu Aeroklubu Polskiego, a w latach 2003–2005 był Sekretarzem Generalnym Aeroklubu Polskiego. Współorganizował i uczestniczył w 36 imprezach rangi mistrzostw świata i Europy, Pucharów Świata oraz mistrzostw Polski.

Za swoją wieloletnią działalność został uhonorowany między innymi Dyplomem Paula Tissandiera FAI, Złotym Medalem Aeroklubu Polskiego, „Błękitnymi Skrzydłami”, Dyplomem im. Czesława Tańskiego, Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz tytułem „Zasłużony dla Powiatu Wałbrzyskiego”. Otrzymał również „Złotą Lotkę” za odbudowę życia lotniczego regionu i doprowadzenie do powstania lądowiska w Świebodzicach, a za działania podczas powodzi w 1997 roku – Medal Kryształowy.


Jerzy Siatkowski zmarł 27 czerwca 2024 roku.


Historia Nowego Siodła nie jest historią jednego człowieka, ale wieloletnia praca Jerzego Siatkowskiego zajmuje w niej ważne miejsce – od poszukiwania śladów dawnych szybowisk, przez analizę możliwości regionu, po konkretne przedsięwzięcia związane

z rozwojem sportów lotniczych.


Loty, które potwierdziły możliwości Gór Suchych


Jednym z ważnych momentów na drodze do ponownego odkrywania możliwości tego terenu był rok 1991.

W przeprowadzonym wówczas rekonesansie lotniczym uczestniczyli Leszek i Krzysztof Owsiani, Marek Konreć, Andrzej Cichoński oraz Jerzy Siatkowski. Celem było praktyczne sprawdzenie warunków, jakie Mieroszów i otaczające go pasma Sudetów oferują szybownikom.

Wykonane loty potwierdziły, że rejon Gór Suchych ma bardzo dobre warunki do uprawiania szybownictwa.

Krzysztof Owsiany wspominał jedno z tych doświadczeń:

„Ten lot upewnił nas, że Mieroszów, Góry Suche i pasma tworzące Sudety są znakomitym terenem do uprawiania szybownictwa”.


Obecność Leszka Owsianego w tym gronie miała szczególny wymiar. Po wojennych doświadczeniach lotniczych i wielu latach życia w Mieroszowie uczestniczył

w działaniach, które ponownie kierowały uwagę środowiska lotniczego na możliwości Gór Suchych.


Dziś tę rodzinną więź z lotnictwem kontynuuje jego syn, Krzysztof Owsiany – czynny pilot szybowcowy związany z Aeroklubem Leszczyńskim i uczestnik zawodów sportowych. W 2024 roku startował w zawodach kwalifikacyjnych do Szybowcowych Mistrzostw Polski w klasie Klub A na szybowcu Pegase 101A, a w kolejnym sezonie również w Leszno Cup.


Podczas październikowego spotkania Krzysztof przywoływał także sposób, w jaki ojciec mówił o swojej wojennej przeszłości:

„Ojciec zawsze podkreślał, że nie jest bohaterem. Mówił, że miał szczęście”.


W historii rodziny Owsianych spotykają się więc dwa pokolenia i dwa bardzo różne doświadczenia lotnicze – wojenne losy Leszka oraz współczesne szybownictwo Krzysztofa. Łączy je Mieroszów i zainteresowanie możliwościami, jakie od dziesięcioleci dają Góry Suche.




Reaktywacja Szybowiska


Kolejny przełom nastąpił w 1998 roku, kiedy Aeroklub Ziemi Wałbrzyskiej przystąpił do przetargu na dzierżawę części terenu dawnego szybowiska oraz terenów przyległych.


Jednym z głównych założeń przedstawionej koncepcji była reaktywacja szybowiska, wyznaczenie pasów startowych, utworzenie miejsc startowych dla lotniarzy

i paralotniarzy oraz stworzenie Muzeum Historycznych Szybowców.


Nie było to łatwe zadanie. Teren przez lata pozostawał zaniedbany i częściowo odłogowany, a znajdujące się na nim zabudowania po dawnym Państwowym Gospodarstwie Rolnym były w znacznym stopniu zużyte – ich stan techniczny oceniano nawet na około 80 procent zużycia.


Przywrócenie temu miejscu funkcji lotniczej wymagało więc nie tylko działań organizacyjnych, ale także uporządkowania terenu, prac remontowych i ponownego przygotowania całej przestrzeni do działalności lotniczej.


Dzięki zaangażowaniu Aeroklubu Ziemi Wałbrzyskiej, Jerzego Siatkowskiego, Andrzeja Binkowskiego i współpracujących z nimi osób w 2000 roku rozpoczął działalność Ośrodek Sportów Lotniczych Mieroszów–Nowe Siodło.


W następnych latach szczególnie aktywnie rozwijały się tu lotniarstwo, paralotniarstwo

i modelarstwo.

Odbywały się szkolenia, loty rekreacyjne, spotkania środowiskowe i imprezy modelarskie dla dzieci i młodzieży.


Choć klasyczne szybowce pojawiały się znacznie rzadziej niż w pierwszych powojennych latach, Nowe Siodło nie utraciło swojego lotniczego charakteru.

Zmieniały się formy latania, ale nie znikało zainteresowanie miejscem.


Od Grunau Baby do JS3 – historia szybownictwa na jednym stoku


Październikowe spotkanie było wyjątkową okazją, by zobaczyć w Nowym Siodle szybowce reprezentujące niemal całą epokę rozwoju konstrukcji lotniczych.

Na miejscu pojawiły się Grunau Baby, SZD-15 „Sroka”, ASK 13, Janus, Libelle Club, Pegase oraz JS3 RES.

Historyczne Grunau Baby i „Srokę” przywiózł Bartek Kot z Muzeum Szybownictwa Polskiego.

Zestawienie dawnych drewnianych szybowców ze współczesnymi konstrukcjami kompozytowymi pozwalało dostrzec, jak ogromną drogę przeszło szybownictwo. Zmieniały się materiały, aerodynamika, osiągi i wyposażenie kabin, ale nie zmieniła się najważniejsza zasada – umiejętność wykorzystywania występujących w tym regionie wyjątkowo korzystnych prądów wstępujących do wykonywania długotrwałych lotów.


„Sroka” wystartowała tak jak przed laty


Jednym z najbardziej niezwykłych momentów całego weekendu był pokaz startu szybowca SZD-15 „Sroka” z lin gumowych.

To metoda, która dziś należy już do historii szybownictwa, lecz przez lata stanowiła jeden z charakterystycznych sposobów wykonywania startów na szybowiskach górskich.

Za sterami „Sroki” zasiadł Bartek Kot, a pokaz koordynował Robert Koprowski. W przedsięwzięciu uczestniczyła dziesięcioosobowa obsługa naziemna.

Widzowie mogli zobaczyć nie tylko sam start, ale również współpracę ludzi niezbędną do jego przeprowadzenia.

Według informacji przekazanych podczas wydarzenia podobny start odbył się w Nowym Siodle po raz ostatni około 70 lat temu.

Był to jeden z tych momentów, w których historia przestała być opowieścią ze starych fotografii i wspomnień. Na kilka chwil stała się ponownie częścią rzeczywistości.





Szybowce z bliska i możliwość lotu


Mieszkańcy i goście mogli zobaczyć szybowce z bliska, zajrzeć do kabin, porozmawiać z pilotami i instruktorami oraz dowiedzieć się więcej o szybownictwie.

Zainteresowanie było duże. Pytano o wysokość lotów, prądy wznoszące, odległości pokonywane przez szybowce i możliwości, jakie dają warunki panujące w Górach Suchych.


Dla części uczestników spotkanie nie skończyło się jednak na oglądaniu. Była również możliwość lotu dwumiejscowym Janusem. Za jego sterami z pasażerami latał między innymi Łukasz Grabowski, mistrz świata z 2025 roku w klasie 15-metrowej. Dla wielu osób było to pierwsze spotkanie z szybownictwem nie tylko na ziemi, ale również w powietrzu. Widok Mieroszowa i Gór Suchych z kabiny szybowca pozwalał spojrzeć na ten region z zupełnie innej perspektywy.


Loty miały także wymiar charytatywny. W ramach symbolicznych „cegiełek” zbierano środki na rehabilitację wychowanka Centrum Obsługi Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Nowym Siodle, który uległ poważnemu wypadkowi.


Podczas wydarzenia gościliśmy również Skrzydlatą Ferajnę wraz z jednym z jej wyjątkowych podopiecznych – rarogiem, przedstawicielem jednego z największych gatunków sokołów na świecie. Skrzydlata Ferajna to jedna z większych hodowli ptaków drapieżnych w Polsce, w której można spotkać wiele niezwykłych gatunków. Jej skrzydlaci podopieczni uczestniczą nie tylko w pokazach i spotkaniach edukacyjnych, ale także w zajęciach terapeutycznych z dziećmi z różnymi dysfunkcjami, łącząc kontakt z naturą z edukacją i terapią.


Kilka pokoleń pilotów, jedna wspólna pasja


O wyjątkowym charakterze spotkania świadczyły nie tylko prezentowane szybowce, ale przede wszystkim ludzie, którzy przyjechali do Mieroszowa.

W jednym miejscu spotkali się przedstawiciele pokoleń, które tworzyły powojenne polskie szybownictwo, oraz piloci odnoszący dziś sukcesy na najważniejszych zawodach międzynarodowych.


Wśród gości znalazła się Adela Dankowska – jedna z najwybitniejszych postaci polskiego szybownictwa, wielokrotna rekordzistka Polski i świata, laureatka Medalu Lilienthala.

Obecne były również Barbara Grześkowiak-Bocian, pilotka i instruktorka związana przez lata z Aeroklubem Poznańskim, oraz Bolesława Jońca, nestorka dolnośląskiego szybownictwa, która rozpoczęła szkolenie w 1950 roku.

Do Mieroszowa przyjechał także Mieczysław Przybylski, pilot i instruktor szybowcowy oraz samolotowy, związany przez wiele lat także z lotnictwem sanitarnym

i ratownictwem lotniczym w Sudetach.


Środowisko sportowe i instruktorskie reprezentowali między innymi Jerzy Kolasiński – mistrz Polski, były reprezentant kraju i twórca Klinika Kolasiński Gliding Team, a także Tomasz Krok, dyrektor Aeroklubu Leszczyńskiego, medalista mistrzostw Europy i Polski.

Obecni byli również Paweł Wojciechowski, Robert Koprowski, Marek Jóźwicki oraz Tomasz Siedlar z Pomorskiej Szkoły Szybowcowej.


Współczesną czołówkę sportowego szybownictwa reprezentowali Julia Wałowska, wicemistrzyni świata kobiet z 2025 roku w klasie Club, oraz Łukasz Grabowski, mistrz świata z 2025 roku w klasie 15-metrowej i mistrz Europy.


W wydarzeniu aktywnie uczestniczył także Petr Hanaczek z Aeroklubu Jesenik, podkreślając naturalne związki lotnicze łączące polską i czeską stronę Sudetów.


Szczególną wartością tych spotkań były rozmowy. Historie dawnych lotów, doświadczenia instruktorów, wspomnienia z zawodów i opowieści współczesnych mistrzów tworzyły obraz środowiska, w którym wiedza i pasja przekazywane są między kolejnymi pokoleniami.




Do Mieroszowa przyjechali. Niektórzy przylecieli


Lotniczy charakter wydarzenia podkreślał również sposób, w jaki część uczestników dotarła na miejsce.

Piloci z Leszna przylecieli dwoma samolotami Wilga oraz Zlinem 526. Mariusz Wilanowski z Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej przybył Lambadą, a Adam Binkowski – Aeropraktem ze Sky-Rad. Na szybowisku można było zobaczyć także wiropłat.

Piloci z Aeroklubu Broumov udostępnili szybowiec ASK 13, natomiast Tomasz Krok przywiózł Janusa, dzięki któremu możliwe było zorganizowanie lotów z uczestnikami spotkania. Andrzej Binkowski wykonał natomiast lot demonstracyjny na Atosie – lotni najnowszej generacji.


Nie tylko wspomnienia. Również rozmowa o przyszłości


Październikowe spotkanie było nie tylko okazją do przypomnienia lotniczej historii Nowego Siodła. Stało się również przestrzenią do rozmowy o jego przyszłości.


Wydarzenie odbyło się pod honorowym patronatem burmistrza Mieroszowa Andrzeja Lipińskiego.


Wśród gości byli również wojewoda dolnośląska Anna Żabska, starosta wałbrzyski Leonard Górski, Paweł Mazur – Zastępca Dyrektora Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa we Wrocławiu, Ewa Kisztelińska – dyrektor Dolnośląskiego Ośrodka Polityki Społecznej, a także radni Rady Miejskiej Mieroszowa.


Obecność przedstawicieli samorządu, administracji rządowej i instytucji publicznych była dla nas szczególnie ważna. Mogli zobaczyć Nowe Siodło podczas rzeczywistej działalności lotniczej – z przygotowanym terenem, startującymi i lądującymi statkami powietrznymi oraz dużym zainteresowaniem mieszkańców i gości.


Cieszą nas deklaracje wsparcia dla dalszych działań związanych z zachowaniem

i rozwojem lotniczej funkcji tego miejsca.

Bo choć historia Nowego Siodła jest niezwykle bogata, jego przyszłości nie można uznać za oczywistą.

Wymaga ona współpracy, konsekwencji i zrozumienia, że teren ten ma wartość nie tylko turystyczną. Jest częścią lotniczego dziedzictwa regionu i może ponownie służyć sportom lotniczym, szkoleniu, rekreacji oraz edukacji.

Warto również pamiętać o szerszym znaczeniu infrastruktury lotniczej. Doświadczenia

z lat dziewięćdziesiątych pokazują, że aerokluby i związane z nimi zaplecze mogą wspierać działania z zakresu ochrony ludności i reagowania kryzysowego, między innymi w sytuacjach klęsk żywiołowych.

Nowe Siodło ma więc szansę być nie tylko miejscem pamięci o dawnym szybownictwie, ale również przestrzenią, która nadal może służyć regionowi.


Wydarzenie, które połączyło wiele środowisk


Spotkanie Sympatyków Szybowiska powstało dzięki współpracy Aeroklubu Ziemi Wałbrzyskiej – Moniki Siatkowskiej i Andrzeja Binkowskiego, grupy inicjatywnej Krzysztofa Owsianego, Fly Adventure Hanggliding Paragliding Poland oraz Muzeum Szybownictwa Polskiego, reprezentowanego przez Bartka Kota.


Współorganizatorem wydarzenia było Miejskie Centrum Kultury w Mieroszowie, kierowane przez Martę Grzeszczyk, a partnerem – Wiejski Dwór w Rybnicy Leśnej. Spotkanie odbyło się przy wsparciu Gminy Mieroszów.

Dziękujemy również Dawidowi Lupie, dzierżawcy terenu, za jego udostępnienie, a także wszystkim pilotom, ekipom technicznym, wolontariuszom i osobom, które poświęciły swój czas i energię, aby przygotować teren i umożliwić realizację całego przedsięwzięcia.


Spotkanie pokazało, że Nowe Siodło nadal potrafi połączyć bardzo różne środowiska. Przyjechali piloci pamiętający zupełnie inne czasy polskiego szybownictwa, współcześni mistrzowie, instruktorzy, przedstawiciele aeroklubów, lotniarze, paralotniarze

i mieszkańcy regionu.

Dla jednych był to powrót do wspomnień. Dla innych – pierwszy kontakt ze światem szybownictwa. Dla nas wszystkich był to jednak także sygnał, że zainteresowanie tym miejscem nie wygasło.


Historia Nowego Siodła nigdy nie była historią jednego człowieka ani jednej organizacji. Tworzyły ją kolejne pokolenia ludzi, którzy dostrzegali jego lotniczy potencjał. Październikowe spotkanie dopisało do tej historii następny rozdział.

Być może najważniejsze w powrocie szybowców nad Góry Suche nie było to, że przypomniały nam przeszłość. Ważniejsze, że pozwoliły ponownie pomyśleć

o przyszłości.

Nowe Siodło nie musi być wyłącznie miejscem, w którym kiedyś latano. Może znów stać się miejscem, z którego się lata.



 
 
 

Komentarze


bottom of page